Nakarm swojego Simsa.
Czy pamiętacie grę stworzoną w 2000 r. The Sims? W 2002 roku
okazało się ,że gra stała się najlepiej sprzedającym się produktem w historii. Grają w nią nie tylko dzieci
,nastolatkowie ale i dorośli. Przyznaję się –byłam olbrzymią fanką tej gry.
The Sims nie posiada zdefiniowanego celu, jaki
gracz ma osiągnąć. Gracz ma jedynie za zadanie organizowanie czasu kierowanym
przez niego wirtualnym postaciom, zwanym Simami i
pomaganie im w osiąganiu ich własnych celów rozwojowych. Z tego powodu gra może
potencjalnie toczyć się w nieskończoność.
Gracz
wydaje polecenia, co Simowie mają
robić w danym czasie, np. czy mają się bawić, czytać, ćwiczyć swoje
umiejętności. Dzięki skryptom sztucznej inteligencji, postacie posiadają wolną
wolę i wykonują czynności w odpowiedniej kolejności. Ponadto Simowie potrzebują
rozrywek w swoim życiu; jeżeli jej nie otrzymają, pasek szczęścia (rozrywki)
będzie się obniżał, a Simowie popadną w depresję.
No cóż- czy to nie ekscytujące kiedy tworzysz kogoś tak od
początku do końca i ten ktoś jest tylko zależny od Ciebie. Twoja w tym głowa –czy
poprowadzisz postać mądrze czy też szybko ją unicestwisz albo pozostawisz na
minimalnych obrotach-z ledwością będzie funkcjonować na granicy działania(zmęczenie,
niechęć a w końcu depresja…znasz?) .
To Ty kierujesz emocjami ,poziomem zadowolenia ,rozwoju i ciągle
patrzysz czy kryształek świeci na zielono czy też robi się czerwony i
momentalnie musisz coś zadziałać aby poprawić funkcje życiowe. No cóż w grze –jest
świetnie. Pamiętam jak się zdobywało specjalne kody aby przyspieszyć lub obejść
pewne sytuacje i ,,doładować „ swojego Sima. A w życiu ?Czy jesteś w stanie
znaleźć takie turbodoładowanie??
Jakim jesteś Simem Ty –tak Ty….Jak dbasz o siebie na co dzień?
Czy Twój kryształek świeci cały czas na
zielono? Ile razy jest tak ,że odpuszczasz-machasz ręką –a zrobię jutro ,
zacznę dbać o siebie może po świętach ,zauważasz że co raz częściej spychasz
siebie na drugi plan. Bo ważna jest nowa bluzka ,sukienka ,buty –kolejna wizyta
u fryzjera i kosmetyczki, mąż ,dzieci …a gdzie jesteś Ty ….
Tylko te wszystkie rzeczy jak najbardziej są na tak ! Tylko ja
odwróciłabym kolejność .
Najpierw zadbaj o siebie ( tak ,tak egoistycznie) ,o swoje
wnętrze a później zostaw sobie czas na kosmetykę i lifting zewnętrzny.
Tyle ostatnio się mówi o symbolu Matki Polki- jak trudno
współczesnym kobietom się zmierzyć z tym pomnikiem. Ważny zdecydowanie jest ten
egoizm – bo mimo wszystko przełoży się na lepsze relacje z dziećmi jak również w domu. Kobieta wypoczęta ,szczęśliwa potrafi
dać z siebie 1000% .Zmęczona ,sfrustrowana -to pierwsze kroki do ciągłych awantur i
olbrzymiego niezadowolenia wszystkich zainteresowanych stron a w końcu depresji.
Dlaczego tak jest ,że dbamy o tego wirtualnego Sima –dajemy mu
wszystko na 1000% -do życia i rozwoju
tak osobistego jak i relacji międzyludzkich a sami zapominamy o tym co
tak naprawdę ważne.
Dobrze aby zadbać o siebie ,swoje emocje ,rozwój osobisty.
Moja droga zaczęła się kilka lat temu ale tak naprawdę wszystko
nabrało niesamowitych rumieńców przez ostatni rok. Mocno zawalczyłam o siebie-tak
funkcjonowałam jak ten słabo prowadzony Sim na granicy .Niby odbijałam się od
tej ściany ale ciągle gdzieś ciągnęło mnie do niej z powrotem.
Dzisiaj
odebrałam część wyników badań .Mogę powiedzieć ,że mój kryształek zaczyna świecić
mocnym zielonym blaskiem –choć częściowo. Robiłam wyniki badań w trudnym dla
kobiety okresie-okazało się że mam HB na wysokości 13,6 .Nie pamiętam tak
dobrych wyników nawet w okresach pozornego dobrego stanu było w granicach
11,2.Najgorzej dryfowałam między 5 a 7 –
tak, tak zaliczyłam taki wynik. Kierowano mnie do hematologa, może
na szczęście wizyta mi po prostu umknęła(wiecie jakie są terminy do
specjalisty).
Wszystkie badania robię pod kątem konsultacji ginekologicznej
.Na razie wszystkie wyniki ok-pozostały strikte hormonalne , już niedługo
wyniki .
Ale to wszystko nie
bierze się znikąd –był taki czas kiedy odpuściłam tego swojego Sima- za dużo na
głowie ,odkładanie wszystkiego na później…Nie wiem czy to był dobry pomysł….ale
w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny. Przez ostatni rok mocno popracowałam
nad swoim Simem ,mnóstwo suplementacji ,zmieniłam sposób odżywiania ,zaczęłam
robić detoks organizmu ,siłownia i osobisty trener ale to nie wszystko .
Zadbałam też o swój rozwój osobisty ,zapisałam się do klubu
mniejszości-,,tym co się jeszcze coś chce”. Ale dzięki temu poznałam nowych
ludzi ,ułożyłam sobie w głowie priorytety i na dziś mogę powiedzieć ,że jestem
już kimś innym –mimo wszystkich przeciwności losuJ
50 lat dla mojego Sima to wyzwanie i duży apetyt na to co życie
jeszcze może ofiarować .
Nakarmcie swoje Simy i mocno zadbajcie o intensywny kolor
zielony kryształka, nie dopuście do spadku energii i pojawienia się koloru czerwonego . Mocna suplementacja
to dzisiaj wymóg i konieczność .Dużo o tym mówią mądrzy naukowcy i lekarze –mam
nadzieję ,że traficie tylko do takich –otwartych i uświadomionych . Każdy z nas
ma jakąś wyznaczoną drogę ale od nas zależy jak po niej pojedziemy .
Dokarm swojego Sima-powodzenia.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz