Kobieta z mięśniakiem.
Chcę na początku Wam napisać ,że jest takie powiedzenie
–,,Strach ma wielkie oczy” a wszystko
czego się boisz w twojej głowie urasta do wysokości ogromnego szczytu nie do
zdobycia.
Jestem właściwie tego ewidentnym przypadkiem. Wszystko
analizuję na każdy możliwy sposób, boję się ,piszę scenariusze ale jest też tak ,że jak trzeba i dochodzę do
jakiegoś punktu ,gdzie mówię sobie dość-trzeba coś działać!
Wtedy siadam i w mojej głowie powstaje plan, który trzeba
sukcesywnie ,mozolnie dzień po dniu realizować.
Na początku 12 lat temu –wizyta u ginekologa i od razu
wyrok-Ma Pani mięśniaka i to takiego, że
natychmiast do operacji. W związku z tym ,że miałam wg. lekarzy (trzech) 38 lat
i nie planowałam już więcej dzieci ,po co Pani ta macica-prościej bo za jednym
zamachem trzeba usunąć wszystko!
Wtedy mięśniak miał według jednego lekarza około 4 cm a
według innych około 6 do 8 cm.
Hitem było podejście ostatniej pani ,która robiła mi USG
innego narządu i przy okazji zahaczyła głowicą o macicę. Przeraziła się
wielkością mojego brzucha i powiedziała ,że natychmiast operacja bez dwóch zdań. Poza ty było stwierdzenie, że
usunięcie macicy to dzisiaj zabieg kosmetyczny a tak właściwie to ona mi już do
niczego niepotrzebna. Przecież mam już 50 lat i dzieci raczej mieć nie będę…Po tej krótkiej wymianie zdań
–spojrzałam się i powiedziałam ,że właśnie mam 50 lat i tak się składa ,że z tą moją macicą trochę
się zżyłam i nie mam ochoty się jej od tak pozbywać.
Mimo wszystko jestem bardzo emocjonalna i ta wizyta
podłamała mnie strasznie. Burza mózgu-jak to 12 lat temu byłam prawie ,że
wrakiem i wtedy się nie operowałam a teraz kiedy czuję się tak dobrze i iść pod
nóż????....Pewnie wiele z Was to zna….mięśniaki dotyczą tak wielu z nas. Nie
przyznajemy się do tego, często temat zamiatamy pod dywan-to tak intymna
sprawa. Nie rozmawiamy o naszych –tak przyziemnych problemach z partnerami,
dusimy wszystko w sobie i myślimy, że my cyborgi ze wszystkim damy radę….
Prawda niestety jest taka, że nie znamy przyczyny
powstawania mięśniaków. Ja wiem jedno(na swoim przykładzie) na pewno związane
są ze stresem ,ciągłym życiu w pędzie . Nierozerwalnie z układem hormonalnym
powiązany jest układ nerwowy. W moim przypadku jest właśnie tak. Bardzo mocno
muszę się skupić i popracować nad wyciszeniem-choć i tak przez ostatni rok
praca którą dokonałam została doceniona przez Panią Doktor do której w końcu
trafiłam.
Przez całe życie się zmieniamy, ja też jestem zupełnie inną
osobą niż 12 lat temu. Mimo wszystko odczytuję się dzisiaj jako osobę bardziej
twardą i mocno konsekwentną w działaniu. Okazuje się ,że droga którą sobie w
gruncie rzeczy obrałam sama jest bardzo dobrą trasą ale teraz już pod mocnym
kierunkiem lekarza i olbrzymim wsparciem
najbliższych.
Mniej więcej w tamtym okresie czasu zainteresowałam się
metodami alternatywnymi do medycyny tradycyjnej –szukałam pomocy w kilku
miejscach z różnym skutkiem. Ale zawsze bywało lepiej ale ciągle nie było to takie spojrzenie
holistyczne- całościowe na problem.
Na przestrzeni tych lat wiele działo się z moim organizmem.
Pisałam o tym już wielokrotnie na łamach Bloga czy Czas Aloesu.
Największy problem-brak żelaza, hemoglobiny a co za tym szło
brak odporności całego organizmu. Łapałam po drodze-co się dało . Medycyna
tradycyjna nie pomagała ,ciągle było źle i były
nawroty. Osłabienie ,wycieńczenie ,zmęczenie ,brak sił i chęci
,kompletny brak energii. Po długim
czasie okazało się ,że miałam glistę ludzką ,przywry i w końcu Candidę.
Zmagałam się z tym wszystkim przez ostatnie lata i ciągle gdzieś w tle był
mięśniak….Po diagnozie w wieku 38 lat w końcu tak mnie to wszystko po prostu po
ludzku wkurzyło-podejście lekarzy ,że przestałam właściwie chodzić do
ginekologa. Słyszałam tylko –wyciąć ,usunąć i mieć spokój. A ja ….gdzieś chciałam
zawalczyć o siebie, ciągle szukałam tej swojej drogi. Była medycyna chińska,
irydolog, bioenergoterapeuta i każda z
tych historii coś wniosła do tego
momentu w którym jestem dzisiaj. Poza tym bardzo ważny aspekt tych wszystkich moich
przystanków pod tytułem –walka z
mięśniakiem –nauka ,wiedza co raz większa ,możliwość odczytywania tego co mówi
do mnie mój organizm. Dzisiaj to wszystko gdzieś zamknęło się w jedną całość i
taką ostateczną klamrą stało się dla mnie
spotkanie z Forever.
Wielokrotnie pisałam o tym jak ostatni rok był ważny dla
mnie pod wieloma względami-tymi zdrowotnymi przede wszystkim.
Ja ponad rok temu a ja dziś to olbrzymia przepaść .Nie tylko
wizualna ale ta w środku ,ta ze swoimi myślami i przemyśleniami. Poukładałam
sobie w głowie wiele ale czas od ponad tygodnia ,gdzie byłam w Klinice
–bezcenny.
Dzięki bliskiej mi osobie dowiedziałam się ,że istnieje
klinika we Wrocławiu gdzie przyjmuje Pani Doktor –mało tego ,że specjalista
ginekolog –onkolog to jeszcze do tego z holistycznym podejściem do pacjenta.
Przyjaciółka widziała co się ze mną działo po tym ostatnim USG i podpowiedziała mi-jedź tam, spróbuj a nóż
ta wizyta dużo Ci pomoże.
To się działo w październiku. Jak podpowiedziała tak
zrobiłam .Zadzwoniłam ,zarejestrowałam się na wizytę 26 listopada. Jest to
wszystko jeszcze bardzo świeże we mnie i tak ważne, że piszę o tym abyście nie
traciły nadziei. Poza tym jest tak ważne wsparcie osób bliskich, takich Aniołów
które są pewnie wokół Was tylko czasem ich nie dostrzegamy.
Nie muszę mówić jakie mocne emocje mną targały przez ten
miesiąc do wizyty, i ciągle ta niepewność ,gonitwa myśli i ludzki strach ,że powiedzą to czego boję
się najbardziej.
Kobieta jest dużym autorytetem i od tej wizyty uzależniałam
decyzję –albo cięcie albo uda się uratować.
Do wizyty jest staranne przygotowanie-trzeba wypełnić
ankietę ,zrobić dużo konkretnych badań i potem sama wizyta.
Kiedy wstałam 26 rano myślałam ,że z tych emocji po prostu
zejdę ,strach, niepewność….
Ale w momencie kiedy usiadłam tam już w poczekalni spłynął
na mnie dziwny spokój…
Sama wizyta ,badanie i rozmowa z Panią Doktor mega przeżycie
….no i USG……i okazuje się ,że owszem.
Mięśniak jest duży między 10 a 12 cm ,brzuch jest też
większy(no cóż nie ma się 18 lat) ale wiadomość dobra jest taka ,że jest już
częściowo zwapniały i nie trzeba operować.
Tym bardziej ,że po przeczytaniu mojej ankiety lekarka
stwierdziła, że taką pracę jaką
wykonałam przez ostatni rok tak mocno się suplementując -niejedna osoba by sobie nie poradziła. Na
dodatek właściwie dokonałam tego sama –obierając dobry kierunek i na początek
olbrzymia pomoc przyjaciół .Pomogła refleksoterapia –mam ją kontynuować i suplementacja ,która mam tak dobraną ,że
bardzo pomaga. Dzięki temu stanęłam
mocniej na nogach choć od strony psychologicznej jest nad czym pracować. Na tym
polu właśnie jest dużo do zrobienia-choć wyciszyłam się bardzo
mocno .Byłam tak nerwową osobą ,że byle zapalnik a ja już byłam tykającą bombą.
A czy wiele z nas nie ma tak samo? Stres w pracy ,w domu, ciągła gonitwa i
najgorsze bo ze wszystkim chcemy zdążyć!
A potem odbija się to wszystko na naszym zdrowiu.
Jedno wiem ,po tej wizycie-w tym utwierdziła mnie lekarka-na
pierwszym miejscu w zaleceniach mam kontynuację mojej suplementacji, potem
dalsze zalecenia.
To utwierdziło mnie w przekonaniu ,że dzisiejsze czasy bez
suplementacji nie istniejemy. Jedzenie nas tak naprawdę zabija .Zamiast jeść i
dostarczać sobie odpowiednich składników odżywczych aby nasz organizm mógł się
świetnie regenerować my się zapychamy i
po prostu obżeramy a do tego brak choćby krótkiego resetu w postaci ruchu
(jakiegokolwiek).
Spędziłam w klinice cały dzień .Kilka wizyt w różnych gabinetach ,są to
szczegóły ale powiem tylko jedno. Dla
mnie dzień niesamowity ,otworzył mi oczy na wiele spraw. Najważniejsze-nie mam
operacji a mięśniak jest okiełznany. Wiem jak działać dalej, dostałam
power i skrzydła mi urosły u ramionJ
Mnóstwo planów i chęć ich realizacji.
Kobieta z mięśniakiem –to ja .Może choć w małym stopniu dla którejś z Was stanę się inspiracją .Jeśli
macie ochotę porozmawiać –piszcie.
Oprócz tego chcę organizować cykliczne spotkania pod
hasłem-Kobieta z mięśniakiem.
Tu za mało miejsca na pisanie wszystkiego to tylko mały
fragment historii, że z mięśniakiem można wygrać bez operacji.
Pozdrawiam i życzę zdrowia.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz