sobota, 23 lutego 2019

Kobieta 50 +.Jak się z tym czujesz??


Kobieta 50 + -masz tyle ,jak się z tym czujesz??
Obudziłam się dzisiaj rano ,jakieś myśli zaczęły krążyć mi po głowie…Spojrzałam na lampę przy moim łóżku i olśnienie. O  matko jak ty wyglądasz ,jak zdezelowany kapeć . Ostatni czas gdzieś wyssał ze mnie trochę energii-to zapalenie ucha, infekcja  w końcu infekcja bakteryjna ….i tak się działo. Chciałam powiedzieć, że po prostu  ta fajna JA wyparowałam …Ale …wracam do lampy .Chyba potrzebowałam jakiegoś impulsu ,znaku??czy jak kto chce to nazwać  aby powróciła dawna Gośka. Radosna , uśmiechnięta, pełna wigoru i energii ,żądna  nowych wyzwań. I tak stoję i patrzę na tą starą lampę i myślę sobie-o nie, ja już Cię nie chcę .Olśniło mnie ,że w mojej kwiaciarni ostatnio byłam w styczniu i były takie super rzeczy typu glamour. Wiecie ,jak każda kobitka lubię takie rzeczy  .Po śniadaniu coś mnie gna –idź do tej kwiaciarni ,kup tą lampę i coś zmień .Jak pomyślałam tak zrobiłam ,na szczęście rzeczona lampa czekała na mnie .Jaką sprawił mi radość ten zakup ,mała rzecz a cieszy jakbym wygrała w totkaJ  Mało tego ta lampa to dla mnie symbol zmian. Od dawna noszę się z myślą  remontu sypialni…i gdzieś odwlekałam to wszystko. Dzisiaj jakby nowy duch we mnie wstąpił …Mam energię i chęć do zmianJ Czy też tak macie, że mała rzecz jest impulsem do całkowitego zmiany myślenia??? Ale ale wracając do kobiety 50 +.Hahaha –to właśnie ja .Kobieta ,która wciąż była zabiegana i miała wąski zakres myślenia .Pewnie jak większość z Was. Praca-dom, dom-praca w porywach jakieś zakupy, opieka nad domownikami ,ogarnięcie domu-pranie, gotowanie, sprzątanie ….



I tak właściwie lata mijały ,moje jakieś skryte marzenia były głęboko schowane ,w najgłębszej szufladzie . Poza tym aspekt finansowy ,jakże ważny .Mój mąż w przeciągu ponad 20 lat był dwukrotnie bezrobotny –same wiecie ile łamigłówek trzeba było  rozwiązać aby życie toczyło się  w miarę….No właśnie w miarę ,a te marzenia były cichutkie ,malutkie i ciągle jakby mało ważne. Myślałam ,że ta okrzyknięta 40-stka wniesie jakieś  spektakularne zmiany …Trochę się działo ale szału nie było. Może mogliśmy pozwolić sobie na to ,żeby gdzieś pojechać –córka już dorosła ,miała swój świat –choć jeszcze z  nami mieszkała . Ciągle byłam taką matką –kwoką ,próbującą wszystko i wszystkich uchronić ,zrobić sama –no bo JA! Nic bardziej mylnego….Tak się to życie toczyło , choć zaczęłam bardziej dbać o siebie ,schudłam –choć nie skończyło się to dobrze (pisałam o tym kilkakrotnie),fryzjer, kosmetyczka…i dalej czułam ,że to jeszcze nie jest to  .Poza tym ciągle towarzyszący nam stres, znacie to pewnie…. U  nas była taka sytuacja ,że  dziecko  chorowało nam od urodzenia ,pierwsze dziecko zmarło zaraz po porodzie –przeżyliśmy swoje  .Cały nasz świat krążył wokół lekarzy, wizyt ,szukania pomocy medycyny tradycyjnej i tej niekonwencjonalnej .I w tym wszystkim byłam ciągle ja  -stres, płacz, przemyślenia…Ciągle spychana na taki ostatni plan-bo wszystko jest ważniejsze ..Aż przyszedł moment ,kiedy zaczęłam zbliżać się do magicznej 50-tki .W wieku 49 lat odkryłam się na nowo .Zaczęłam od reperacji zdrowia ,trochę zaczęło szwankować i na szczęście poznałam siłę żywności  funkcjonalnej –Wiecie pewnie już nie raz o tym pisałam, że moja rodzina jest bezglutenowa i bezcukrowa …w związku z tym choćby nie wiem co to występują określone niedobory .Ale do tej pory nikt mi nie powiedział i nie pokazał takich możliwości ,że można sobie pomóc a dożywiony organizm świetnie sobie poradzi z ,,naprawą” samego siebie.
Powiecie ,jakie głupoty tu pisze .Też kiedyś bym tak sobie pomyślała ,a jakże  .Gdyby nie fakt ,że czegoś doświadczyłam sama, osobiście   i była to operacja na żywym ,moim organizmie .
W momencie kiedy poznałam siłę aloesu (było to po 2 tygodniach kuracji) jakbym urodziła się na nowo. Pełna energii, pomysłów, chęci do  życia ,chłonna nowych wyzwań i ciekawa tej nowej siebie .Osoby ,które były i są mi bardzo bliskie ,obcują ze mną na co dzień  fizycznie bądź przez kontakt telefoniczny mogą ten stan rzeczy potwierdzić. Mając lat 50 –narodziłam się na nowo ,to było olśnienie. Że ja nic właściwie już nie muszę  -ja bardzo chcę i o najważniejsze mogę –właśnie ja –Małgośka. Pamiętacie jak chodziliśmy do szkoły-wszyscy nas zmuszali –nauczyciele, rodzice  ,był ogromny nacisk –Ty musisz .Jak Wam się wtedy chciało uczyć, chodzić do szkoły….Czy głowa była pełna marzeń …prędzej jako dziecko marzysz by być księżniczką ,strażakiem ,pielęgniarką…Potem życie weryfikuje pewne sprawy a my popadamy w marazm myślenia ,rutynę –nie bierzemy do głowy tego ,że można coś zmienić  .Gdzie się podziały nasze marzenia…Dlatego też w  okresie półwiecza moje marzenia się uśmiechnęły do mnie na nowo ,wyszły z tej ciemnej szufladyJ Moja 50-tka była świetna- zorganizowana po mojemu, jak ja ją widziałam i jak chciałam. Zaprosiłam osoby ,które naprawdę chciałam mieć blisko siebie ,takie które są mi bliskie od dłuższego czasu i takie które poznałam przez ostatni rok a co najważniejsze osoby ,które dobrze mi życzą .I to jest cudowne –masz możliwość wyboru –to Ty chcesz a nic nie musisz! Z pracą na etacie jest trochę tak ,że raczej nie masz wyboru z kim pracujesz .Szef przyjmuje ,tego i tego  i Ty musisz z nim pracować…Dzięki Forever poznałam inne możliwości .W wieku lat 50  zaczęłam swój rozwój jeśli chodzi o drugą pracę-która jest moją pasją ,właściwie od zawsze –realizuję swoje marzenia, odkrywam siebie wciąż na nowo i spełniam się w tym .Do czego zmierzam? Praca dodatkowa o tyle się różni od tej na etacie, że  pracuję tyle ile chcę ,że spotykam na swojej drodze ludzi z którymi chcę tworzyć zespół ,którzy na początku obcy a teraz stają mi się bardzo bliscy. Mam możliwość wyboru ,przynosi mi dużo satysfakcji ,każdy dzień jest inny i cudownyJ  Ciągle się uczę ,spełniam zaprzeszłe marzenia.. Ukończyłam jeden kurs, teraz robię kolejny i na starość! Uczę się –bo naprawdę tego chcę. Rozwijam się ,pokonuję swoje wewnętrzne opory. Tak naprawdę największym problemem ,blokadą jesteśmy dla nas my sami .
Jeśli chcesz coś zmienić w swoim życiu, to musisz coś zmienić w swoim życiu . Towarzyszy mi ta sentencja od dłuższego czasu .I gdyby nie Forever ,nie poznałabym tego Gościa-który o tym mówi ,nie byłabym na kilku różnych szkoleniach, nie poznałabym tak wiele fantastycznych osób i w końcu ,wcześniej- nie odważyłabym się rozmawiać z ludźmi w tak otwarty sposób jak teraz…
Jest jeszcze jedna myśl tego samego Gościa –jak myślisz ,tak zarabiasz ..Dało mi to dużo do myślenia. Po  usłyszeniu tej sentencji ,nie mogłam się uspokoić ,taki śmiech mnie ogarnął –ale z samej siebie oczywiście i w skrytości ducha myślałam sobie-tylko nie podejdź do mnie i nie pytaj ile zarabiam(na etacie) …Ile z nas tak właśnie ma –skupiamy się na narzekaniu ,bagatelizowaniu a tu drogie Panie trzeba działać ,wziąć sprawy we własne ręce. Dzisiaj podobał mi się wywiad w DDTVN –panie 50 +teraz to tak jak 30 .Zacznijmy tak się czuć, rozwijajmy swoje pasję ,bądźmy lepszymi wersjami samych siebie, co  tu dużo mówić -Kochajmy Siebie a wtedy wszystko zobaczymy w bardziej pozytywnych barwach  .To się dzieje tu i teraz  ,nie bójmy się wyjść do ludzi, otworzyć się na nowe możliwości. Może właśnie takie poznanie znienacka  obcej osoby  da impuls do odkrycia siebie na nowo, pozwólmy na takie rozwiązania. Nie tkwijmy w utartych schematach, realizujmy marzenia.50-tka jest super. Jeśli też tak sądzisz zostaw ślad ,że przeczytałaśJ Pozdrawiam serdecznie życząc zdrowia, uśmiechu i pogody ducha. Zobaczcie a zaczęło się od lampy….Mała rzecz a tak cieszy .



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz