Czasem sobie myślisz
,że tu w miejscu którym jesteś absolutnie nie pasujesz. Zaczyna Cię coś
uwierać przygniatać. Płynie dzień za dniem a ty masz wrażenie ,że życie
przecieka między palcami. Czy nie masz czasem wrażenia –że zaczynasz stać obok
swojego własnego ciała i obserwujesz
siebie zupełnie z zewnątrz i myślisz –rany co się ze mną dzieje?? Jakbyś
straciła chęć, cel –masz wrażenie ,że rzucają Ci kłody pod nogi .Wstajesz
–poniedziałek ledwo się obrócisz już piątek-koniec tygodnia a w międzyczasie jakby nic się nie działo
albo w jakimś spowolnionym tempie….Do pewnego momentu takie miałam odczucia
–wiecznie osłabiona ,zniechęcona , budząca się co rano z wielką niechęcią aby stawić czoło kolejnemu dniu.
Myślałam –co
się ze mną do cholery dzieje. Czasem miałam takie nieodparte wrażenie jakbym
oglądała kadry jakiegoś kiepskiego filmu ze mną w roli głównej. Były momenty
zwątpienia i wrażenie odrzucenia . Ponad
rok temu wyprowadziła się córka –olbrzymie przeżycie dla matki i to jedynaczki.
Takiej wypielęgnowanej ,wychuchanej ,tej jedynej. Zawsze mi się wydawało ,że
życie i nasze relacje potoczą się tak jak ja bym tego chciała . No cóż – Matko
Polko –nic bardziej mylnego .Najbardziej bolesne uczucie- kiedy sobie
uświadamiasz ,że to już jest dorosły ,niezależny człowiek i cokolwiek nie
zrobisz i nie powiesz to ONA wie lepiej i Cię nie posłucha.
Kobiety które
przeszły taką sytuację wiedzą najlepiej o czym piszę.
Bolało ,bolało jak
skubaniec ale jakoś udało mi się w końcu
z tym uczuciem odrzucenia? Uporać .Zaczęłam głębiej patrzeć i poszukiwać tak
naprawdę samej siebie .Hmm –trudny temat czasem okupiony smutkiem ,łzami
,niewesołymi myślami. Do tego stopnia
,że zaczęłam ciągle szukać winy w sobie- gdzie popełniłam błąd??
Na szczęście
udało mi się uporać z tymi emocjami i poszukałam w sobie siły ,którą odnalazłam w
swoich pasjach .Postawiłam na rozwijanie dawno zapomnianych moich własnych
zainteresowań ,które gdzieś tkwiły we mnie od lat .Medycyna niekonwencjonalna,
dietetyka ,suplementacja –zrozumienie tak naprawdę siebie i swojego organizmu.
Dużo czytam ,dużo się szkolę ,chłonę wiedzę jak gąbka .Kiedyś nie do pomyślenia
–ciągle zamknięta w sobie ,zniechęcona ,przemęczona .Na szczęście na mojej drodze
stanęło między innymi Forever
.
Powiecie –tak poszła do sekty ,zachciało jej się budować piramidy!.
Paradoksalnie –mimo wszystkich uwag od ludzi i bliskich, i tych dalszych
znajomych okazuje się ,że ten rodzaj MLM
jest uszyty jakby na moją miarę .Ta praca –daje mi olbrzymią satysfakcję .Nie
mówię tu o aspekcie finansowym –choć też jest bardzo ważny ale dla mnie to
przede wszystkim budowanie relacji z
nowymi ,bardzo życzliwymi osobami .Gdyby nie ten ,,brzydki MLM” nie miałabym
pewnie nigdy okazji nawiązać z większością z Was tak fantastycznych relacji.
Dzięki temu mogłam
podzielić się wiedzą którą nabyłam przez lata a uzupełniłam ją przez ostatni
rok w tempie bardzo dużym o suplementację i jej wpływ na organizm. To co
oglądacie ostatnio na moich zdjęciach to nie jest efekt ostrzyknięcia czy też podciągnięcia, nadciągnięcia czy też
wypełnieniaJ
Zawsze wiedziałam a teraz potwierdziło się to wielokrotnie ,że nasze piękno
płynie z wnętrza i jesteś tym co jesz .A co wkładasz na talerz to procentuje
potem w postaci Twojej promiennej i pięknej cery ,skóry nawilżonej ,bez cieni
pod oczami ,bez opuchnięć ,plam czy też trądziku na twarzy.
Biegamy i jak mamy
tylko kasę lecimy na zabieg do kosmetyczki-dyktujemy z góry co chcemy sobie
zafundować bez potrzeby konsultacji czy to aby na pewno tak –i aby na pewno w
pierwszej kolejności zabieg potrzebny. Wyznaję taką filozofię –zadbaj najpierw
o wnętrze ,nasyć swój organizm składnikami budulcowymi aby miał z czego czerpać
a zabiegi zewnętrzne zostaw sobie na deser jako piękne wykończenie swojego
dzieła zwanego –JA.
Ileż czasu borykałam się z różnymi problemami a to było
wypisane wszystko na twarzy .Trochę to trwało nim odkryłam sedno problemów ale
–udało się .Tylko nie trwa to chwilę –trzeba uporu i konsekwencji ale się
opłacało. Dzięki temu ,że trochę przeszłam różnych sytuacji z lekarzami ,dietetykami , zielarzami
,fizjoterapeutami w tej chwili po części
na łamach bloga i stronie Czas Aloesu na
Fb staram się z Wami dzielić różnymi
przemyśleniami i historiami których sama
doświadczyłam z moją rodziną .NA przestrzeni ostatnich lat nie brakowało
różnych sytuacji i dramatycznych ,dziwnych ,zastanawiających….Jesteśmy jakąś
sumą doświadczeń na przestrzeni lat…-to wszystko gdzieś zaowocowało na dzień
dzisiejszym –ukończyłam kurs doradcy dietetycznego. Chcę być takim doradcą –
ale nie tabelkowym raczej bym to określiła jako -,,życiowym” takim ,który
patrzy i widzi człowieka i jego problemy
a nie odpisze regułkę -,,dieta”.
Mam niedługo jechać na konsultację do lekarza-borykam się z mięśniakiem od
ponad 12 lat .
Bardzo chcę uniknąć
operacji-czy się uda ?Życie pokaże już niedługo .Moje doświadczenia na
przestrzeni lat były różne- przez jakiś okres bardzo negatywne odczucia-brak
HB, żelaza ,bóle przy schylaniu się, zaparcia ,ucisk na pęcherz. Ciekawa jestem
ile z was ma takie stany i zrzuca je czasem na karb zdenerwowania ,pracy
,domu…W tej chwili uległy wszystkie te parametry poprawie-jednakże przy okazji
USG nerek (mam tylko jedną) okazało się ,że macica jest bardzo duża
.Przestraszyłam się i to bardzo …Moja przyjaciółka poradziła mi abym pojechała
na konsultację do lekarza-holistyka .Wizyta niebawem ,jest strach i to ogromny co powie? Jeszcze
mnóstwo badań przede mną ale z drugiej strony jest cicha nadzieja –może uda się
metodami naturalnymi ogarnąć temat i
sobie pomóc. Bo w siłę suplementacji i reakcji
samo naprawczych organizmu do
czego przyczynia się między innymi refleksoterapia ,wierzę i to bardzo . Bardzo
polecam –jest to niesamowite doświadczenie tylko trzeba trafić na dobrego
refleksoterapeutę .Taka godzinka na
leżance to jak oczyszczenie organizmu w saunie
z kubłem lodowatej wody razem wzięte.
Teraz w związku z wyjazdem na tą konsultację musiałam się cofnąć myślą do czasów lat temu
około 28…Ileż przeszłam w tamtym czasie –a wszystko gdzieś uprzątnęłam do dawno
nie otwieranej szufladki zwanej przeszłością.
Rok po ślubie urodziłam syna-
przeżył raptem trzy dni. Zmarł na wadę serca
,nie zdążono dojechać do Ochojca-być może uratowano by mu życie
–niestety Bóg chciał inaczej. Doświadczył nas bardzo silnie ,tą stratę przeżyliśmy
wszyscy bardzo mocno. Jeszcze w szpitalu
podano mi antygen jaki się podaje przy konflikcie serologicznym-ja byłam
Rh +.Po co to zrobiono, do dzisiaj nie wiem?? Byłam bardzo słaba po porodzie
,ciągle miałam pokarm .Lekarz uznał ,że muszę
wziąć zastrzyki –estradiol. W momencie widziałam jak potwornie zaczynają
mi puchnąć nogi i nie tylko-efekt tuszy był piorunujący. Od momentu przyjścia
ze szpitala do domu nie mogłam spać –ciągle miałam wrażenie ,że jak zamykałam
oczy gdzieś spadam…czułam jakąś pustkę. Lekarz stwierdził, że jest za wcześnie
na badanie po porodzie i zrzucił wszystko na karb stresu .Urodziłam Kamila 8
czerwca –ten stan tak trwał do sierpnia. Wyjechaliśmy w końcu na wczasy ,okazało się ,że dostałam pierwszą miesiączkę
od momentu porodu .Z pierwszym krwawieniem wyszedł ze mnie ,,kawałek
mięsa”-ze strachu pojechałam do szpitala. Okazało się ,że źle zostałam oczyszczona i coś jednak
zostało. Stąd te moje dziwne stany lękowe
i niemożność spania…Długi czas nie upłynął ,zaszłam w drugą ciążę –stwierdziliśmy
,że jak będziemy dłużej czekać ten stres i strach będzie się potęgował .
Monikę
urodziłam siłami natury i było wszystko super …do czasu. Po porodzie karmiłam bardzo krótko- okazało się ,że
dostałam jakiegoś uczulenia na piersiach i był strach żeby dziecko nie uczuliło
się na coś…Pokarm nie mógł zaniknąć –poszłam do lekarza –przepisano mi
krople jakieś niemieckie. Brałam krople
–pokarmu nie było, przestawałam je brać –pokarm wracał.Tak się męczyłam około 3
lat ,na końcu pomogły okłady z babki lancetowatej choć w końcu zrobił się w
piersi stan zapalny i wylądowałam u profesora w Sosnowcu z piersią jak kamień.
Pomógł mi ,wszystko wróciło do normy. Potem była nadżerka i zamrażanie a potem
się okazało w wieku 35 lat ,że mam mięśniaka i natychmiast chciano mi wyrzucić
wszystko-kolokwialnie mówiąc. Od tamtej pory działo się iele na przestrzeni
lat-wiele problemów ze zdrowiem przede wszystkim na tle nerwowym. Bo i z
dzieckiem ciągłe problemy zdrowotne- do 12 roku życia, dopiero wtedy wykryto u
córki chorobę autoimmunologiczną Celiakię. Nikt nie wie jak niepewność zabija
–jak ważna jest prawidłowa diagnoza. Jesteśmy zlepkiem wszelkich doświadczeń
tych dobrych i tych złych…Stres potrafi nas zniszczyć i przyczynia się również
do problemów u kobiet między innymi
hormonalnych. Więc dziewczyny –bądźmy zdrowymi egoistkami, dbajmy o swoje
wnętrze ,o to co jemy a cały nasz organizm nam się odwdzięczy. Będziemy
spokojne ,promienne a to przełoży się na nasze życie rodzinne i na środowisko pracy. To nie są banały. Piszę
to na swoim przykładzie.
Wierzę w potęgę
suplementacji.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz