wtorek, 30 października 2018

Czy pasujesz do tego miejsca w którym jesteś?


Czasem sobie myślisz  ,że tu w miejscu którym jesteś absolutnie nie pasujesz. Zaczyna Cię coś uwierać przygniatać. Płynie dzień za dniem a ty masz wrażenie ,że życie przecieka między palcami. Czy nie masz czasem wrażenia –że zaczynasz stać obok swojego własnego ciała i  obserwujesz siebie zupełnie z zewnątrz i myślisz –rany co się ze mną dzieje?? Jakbyś straciła chęć, cel –masz wrażenie ,że rzucają Ci kłody pod nogi .Wstajesz –poniedziałek ledwo się obrócisz już piątek-koniec tygodnia  a w międzyczasie jakby nic się nie działo albo w jakimś spowolnionym tempie….Do pewnego momentu takie miałam odczucia –wiecznie osłabiona ,zniechęcona , budząca się co rano z wielką niechęcią  aby stawić czoło kolejnemu dniu. 
Myślałam –co się ze mną do cholery dzieje. Czasem miałam takie nieodparte wrażenie jakbym oglądała kadry jakiegoś kiepskiego filmu ze mną w roli głównej. Były momenty zwątpienia  i wrażenie odrzucenia . Ponad rok temu wyprowadziła się córka –olbrzymie przeżycie dla matki i to jedynaczki. Takiej wypielęgnowanej ,wychuchanej ,tej jedynej. Zawsze mi się wydawało ,że życie i nasze relacje potoczą się tak jak ja bym tego chciała . No cóż – Matko Polko –nic bardziej mylnego .Najbardziej bolesne uczucie- kiedy sobie uświadamiasz ,że to już jest dorosły ,niezależny człowiek i cokolwiek nie zrobisz i nie powiesz to ONA wie lepiej i Cię nie posłucha. 
Kobiety które przeszły taką sytuację wiedzą najlepiej o czym piszę. 








Bolało ,bolało jak skubaniec  ale jakoś udało mi się w końcu z tym uczuciem odrzucenia? Uporać .Zaczęłam głębiej patrzeć i poszukiwać tak naprawdę samej siebie .Hmm –trudny temat czasem okupiony smutkiem  ,łzami  ,niewesołymi myślami. Do tego stopnia  ,że zaczęłam ciągle szukać winy w sobie- gdzie popełniłam błąd?? 
Na szczęście udało mi się uporać z tymi emocjami i  poszukałam w sobie siły ,którą odnalazłam w swoich pasjach .Postawiłam na rozwijanie dawno zapomnianych moich własnych zainteresowań ,które gdzieś tkwiły we mnie od lat .Medycyna niekonwencjonalna, dietetyka ,suplementacja –zrozumienie tak naprawdę siebie i swojego organizmu. Dużo czytam ,dużo się szkolę ,chłonę wiedzę jak gąbka .Kiedyś nie do pomyślenia –ciągle zamknięta w sobie ,zniechęcona ,przemęczona .Na szczęście na  mojej drodze  stanęło między innymi Forever  .
Powiecie –tak poszła do sekty ,zachciało jej się budować piramidy!. Paradoksalnie –mimo wszystkich uwag od ludzi i bliskich, i tych dalszych znajomych  okazuje się ,że ten rodzaj MLM jest uszyty jakby na moją miarę .Ta praca –daje mi olbrzymią satysfakcję .Nie mówię tu o aspekcie finansowym –choć też jest bardzo ważny ale dla mnie to przede wszystkim  budowanie relacji z nowymi ,bardzo życzliwymi osobami .Gdyby nie ten ,,brzydki MLM” nie miałabym pewnie nigdy okazji nawiązać z większością z Was  tak fantastycznych relacji. 
Dzięki temu mogłam podzielić się wiedzą którą nabyłam przez lata a uzupełniłam ją przez ostatni rok w tempie bardzo dużym o suplementację i jej wpływ na organizm. To co oglądacie ostatnio na moich zdjęciach to nie jest efekt ostrzyknięcia  czy też podciągnięcia, nadciągnięcia czy też wypełnieniaJ Zawsze wiedziałam a teraz potwierdziło się to wielokrotnie ,że nasze piękno płynie z wnętrza i jesteś tym co jesz .A co wkładasz na talerz to procentuje potem w postaci Twojej promiennej i pięknej cery ,skóry nawilżonej ,bez cieni pod oczami ,bez opuchnięć ,plam czy też trądziku na twarzy. 
Biegamy i jak mamy tylko kasę lecimy na zabieg do kosmetyczki-dyktujemy z góry co chcemy sobie zafundować bez potrzeby konsultacji czy to aby na pewno tak –i aby na pewno w pierwszej kolejności zabieg potrzebny. Wyznaję taką filozofię –zadbaj najpierw o wnętrze ,nasyć swój organizm składnikami budulcowymi aby miał z czego czerpać a zabiegi zewnętrzne zostaw sobie na deser jako piękne wykończenie swojego dzieła zwanego –JA. 
Ileż czasu borykałam się z różnymi problemami a to było wypisane wszystko na twarzy .Trochę to trwało nim odkryłam sedno problemów ale –udało się .Tylko nie trwa to chwilę –trzeba uporu i konsekwencji ale się opłacało. Dzięki temu ,że trochę przeszłam różnych sytuacji  z lekarzami ,dietetykami , zielarzami ,fizjoterapeutami  w tej chwili po części na łamach  bloga i stronie Czas Aloesu na Fb staram się  z Wami dzielić różnymi przemyśleniami  i historiami których sama doświadczyłam z moją rodziną .NA przestrzeni ostatnich lat nie brakowało różnych sytuacji i dramatycznych ,dziwnych ,zastanawiających….Jesteśmy jakąś sumą doświadczeń na przestrzeni lat…-to wszystko gdzieś zaowocowało na dzień dzisiejszym –ukończyłam kurs doradcy dietetycznego. Chcę być takim doradcą – ale nie tabelkowym raczej bym to określiła jako -,,życiowym” takim ,który patrzy i widzi człowieka i jego problemy  a nie  odpisze regułkę -,,dieta”. Mam niedługo jechać na konsultację do lekarza-borykam się z mięśniakiem od ponad 12 lat .
Bardzo chcę uniknąć  operacji-czy się uda ?Życie pokaże już niedługo .Moje doświadczenia na przestrzeni lat były różne- przez jakiś okres bardzo negatywne odczucia-brak HB, żelaza ,bóle przy schylaniu się, zaparcia ,ucisk na pęcherz. Ciekawa jestem ile z was ma takie stany i zrzuca je czasem na karb zdenerwowania ,pracy ,domu…W tej chwili uległy wszystkie te parametry poprawie-jednakże przy okazji USG nerek (mam tylko jedną) okazało się ,że macica jest bardzo duża .Przestraszyłam się i to bardzo …Moja przyjaciółka poradziła mi abym pojechała na konsultację do lekarza-holistyka .Wizyta niebawem  ,jest strach i to ogromny co powie? Jeszcze mnóstwo badań przede mną ale z drugiej strony jest cicha nadzieja –może uda się metodami naturalnymi ogarnąć temat  i sobie pomóc. Bo w siłę suplementacji i reakcji  samo naprawczych organizmu  do czego przyczynia się między innymi refleksoterapia ,wierzę i to bardzo . Bardzo polecam –jest to niesamowite doświadczenie tylko trzeba trafić na dobrego refleksoterapeutę  .Taka godzinka na leżance to jak oczyszczenie organizmu w saunie  z kubłem lodowatej wody razem wzięte.
Teraz w związku z wyjazdem na tą konsultację  musiałam się cofnąć myślą do czasów lat temu około 28…Ileż przeszłam w tamtym czasie –a wszystko gdzieś uprzątnęłam do dawno nie otwieranej szufladki zwanej przeszłością.
 Rok po ślubie urodziłam syna- przeżył raptem trzy dni. Zmarł na wadę serca  ,nie zdążono dojechać do Ochojca-być może uratowano by mu życie –niestety Bóg chciał inaczej. Doświadczył nas bardzo silnie ,tą stratę przeżyliśmy wszyscy bardzo mocno. Jeszcze w szpitalu  podano mi antygen jaki się podaje przy konflikcie serologicznym-ja byłam Rh +.Po co to zrobiono, do dzisiaj nie wiem?? Byłam bardzo słaba po porodzie ,ciągle miałam pokarm .Lekarz uznał ,że muszę  wziąć zastrzyki –estradiol. W momencie widziałam jak potwornie zaczynają mi puchnąć nogi i nie tylko-efekt tuszy był piorunujący. Od momentu przyjścia ze szpitala do domu nie mogłam spać –ciągle miałam wrażenie ,że jak zamykałam oczy gdzieś spadam…czułam jakąś pustkę. Lekarz stwierdził, że jest za wcześnie na badanie po porodzie i zrzucił wszystko na karb stresu .Urodziłam Kamila 8 czerwca –ten stan tak trwał do sierpnia. Wyjechaliśmy w końcu na wczasy  ,okazało się ,że dostałam pierwszą  miesiączkę   od momentu porodu .Z pierwszym krwawieniem wyszedł ze mnie ,,kawałek mięsa”-ze strachu pojechałam do szpitala. Okazało się ,że  źle zostałam oczyszczona i coś jednak zostało. Stąd  te moje dziwne stany lękowe i niemożność spania…Długi czas nie upłynął ,zaszłam w drugą ciążę –stwierdziliśmy ,że jak będziemy dłużej czekać ten stres i strach będzie się potęgował .


Monikę urodziłam siłami natury i było wszystko super …do czasu. Po porodzie  karmiłam bardzo krótko- okazało się ,że dostałam jakiegoś uczulenia na piersiach i był strach żeby dziecko nie uczuliło się na  coś…Pokarm nie mógł  zaniknąć –poszłam do lekarza –przepisano mi krople jakieś niemieckie. Brałam  krople –pokarmu nie było, przestawałam je brać –pokarm wracał.Tak się męczyłam około 3 lat ,na końcu pomogły okłady z babki lancetowatej choć w końcu zrobił się w piersi stan zapalny i wylądowałam u profesora w Sosnowcu z piersią jak kamień. Pomógł mi ,wszystko wróciło do normy. Potem była nadżerka i zamrażanie a potem się okazało w wieku 35 lat ,że mam mięśniaka i natychmiast chciano mi wyrzucić wszystko-kolokwialnie mówiąc. Od tamtej pory działo się iele na przestrzeni lat-wiele problemów ze zdrowiem przede wszystkim na tle nerwowym. Bo i z dzieckiem ciągłe problemy zdrowotne- do 12 roku życia, dopiero wtedy wykryto u córki chorobę autoimmunologiczną Celiakię. Nikt nie wie jak niepewność zabija –jak ważna jest prawidłowa diagnoza. Jesteśmy zlepkiem wszelkich doświadczeń tych dobrych i tych złych…Stres potrafi nas zniszczyć i przyczynia się również do problemów u kobiet  między innymi hormonalnych. Więc dziewczyny –bądźmy zdrowymi egoistkami, dbajmy o swoje wnętrze ,o to co jemy a cały nasz organizm nam się odwdzięczy. Będziemy spokojne ,promienne a to przełoży się na nasze życie rodzinne  i na środowisko pracy. To nie są banały. Piszę to na swoim przykładzie. 
Wierzę w potęgę suplementacji.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz