niedziela, 14 października 2018

Kobieta Z ........


Ten ostatni rok był bardzo bogaty  w wiele wydarzeń, przełomowy pod wieloma względami. Tych  dobrych ale i nie brakowało tych złych ,można powiedzieć ,że było ich więcej-złych  ,które działy się wcześniej a znalazły swoją kumulację w ostatnim roku.
Ileż pojawiło się dramatycznych sytuacji –było mnóstwo  łez ,zranienia ,nerwów, załamania, podkopania swojej własnej wartości . Dotyczyło to różnych aspektów życia-zawodowego i prywatnego. Składamy się z sumy wielu doświadczeń ,tylko od nas zależy jakie wyciągniemy z tego na przyszłość wnioski. 
Gdyby ktoś rok temu powiedział mi, że znajdę się w tym punkcie życia  w którym obecnie jestem-roześmiałabym mu się w twarz.
Czy nie masz takiego wrażenia, że w życiu spotykasz kolejnych ludzi –po coś ,i to takich ludzi dzięki którym Twój świat przewraca się do góry nogami-w tym pozytywnym słowa znaczeniu. Zaczynają dostrzegać Twoje dobre strony ,podkreślają je na każdym kroku- dowartościowują   i kładą nacisk na to  aby Ci pokazać  jak właściwie dobrym i wartościowym jesteś człowiekiem.Ty sama tego nie dostrzegasz ,stłamszona i sprowadzona do nic niewartościowej stonki .







 Nagle uświadamiasz sobie, że  ci ,którzy chcieli ci dopiec i cię zniszczyć .......zostawiasz  ich za sobą głęboko w tyle.
Nagle pytania ,natłok myśli, które  kłębiły ci się w głowie- 
  • -co oni ode mnie chcą, 
  • -czemu ciągle to spotyka mnie, 
  • -ciągle coś robię nie tak, 
  • -ciągle pokazują mi ,że na niczym się nie znam  ,
  • -ciągle mnie dołują- przekuwasz w zupełnie inne postrzeganie rzeczywistości.

Życie jest łatwiejsze ,kiedy dostrzeżesz ,że  to co było wcześniej dla ciebie ,,złe”  w tej chwili  jest twoim motorem do działania.
 Każda porażka jest solidną nauczką  ,po każdym ciosie nawet prosto w żołądek czy serca zaczynasz być co raz silniejsza i podnosisz wysoko głowę.
Moja koleżanka ,która przeszła na przestrzeni lat wiele nieprzyjemnych chwil ,ocknęła się i okazało się ,że to co było w jej życiu złe przekuło się na wiele pozytywów. Pomimo  męża alkoholika-skończyła studia, dostała dobrą pracę, w tej chwili to mocna kobieta z co raz większym poczuciem wartości. Choć  proces trwa i jeszcze długa droga przed nią-ale podoba mi się, że  dotarło do niej ,że od życia coś jej się należy , że tamten człowiek nie zniszczył całkiem jej poczucia wartości.
Pomyśl –czy tak naprawdę Ci co wyrządzili nam tak wiele złych rzeczy nie przyczynili się do tego ,że patrzymy teraz  na siebie  jako osobę ,mądrą a przede wszystkim silną. Ostatnio  usłyszałam m inn. Od tej wspomnianej  koleżanki-Ty jesteś silna, dasz radę, co sobie zaplanujesz to zdziałasz. Kto jak nie Ty? Gdyby cały czas było tylko sielankowo jakim byłabym człowiekiem dzisiaj ?Cofam się często pamięcią kiedy walczyłam o zdrowie córki(trwało to 12 lat nim postawiono diagnozę)-jak ja dałam radę. Przecież myślę sobie-jak ja nie osiwiałam wtedy i nie dostałam zawału  albo nie wpadłam w depresję??Wyobraź sobie, że masz córkę-ma 12 lat ,po twoich  usilnych zabiegach trafia w końcu do kliniki i przy jej łóżku słyszysz wstępną diagnozę-Mukowiscydoza…Nikt się nie patyczkuje, nie ogląda się na ciebie ,jaką masz gonitwę myśli  i co czujesz….






Albo czy kiedykolwiek przeżyłaś śmierć swojego dziecka, maluszka któremu udało się przeżyć raptem 3 dni? Nigdy nie będziesz w stanie sobie wyobrazić co czuje wtedy matka .
A lekarz wzywa cię na salę  porodową- informuje i zabiera się i odchodzi. Zostawia cię samą-nieważne zemdlejesz, czy się dowleczesz do swojego łóżka, co się z tobą dzieje w tym czasie…Dodam, że to nie są czasy doby telefonów komórkowych,kiedy mogłaś zadzwonić do rodziny o wsparcie .

 To się działo około 28 lat temu…Jak dałam radę.. 
Mówią, że co cię nie zabije to cię wzmocni .
Jak najbardziej prawda-tylko to wszystko w nas narasta, miesiącami, latami i to od nas zależy co z tym doświadczeniem zrobimy.
Właściwie dziś mogę powiedzieć, że jestem pogodzona ze sobą-trochę to trwało ,około 50 lat. Otwierają się nowe możliwości.
 Na dziś mogę podziękować tym ,którzy mnie dołowali, obrzucali  brudnym błotem, pseudo przyjaciółkom –dzięki wam jestem tu i teraz i taka właśnie dzisiejsza  JA.
Fajnie ,że  są najbliżsi-to jest bezdyskusyjne ale ta lista osób życzliwych rośnie i ciągle się aktualizuje. Przez ostatni rok poznałam małżeństwo zajmujące się m inn. refleksoterapią. Ludzie mający wszechstronne zajęcia i zainteresowania ale przede wszystkim szanujący siebie nawzajem  i swoich klientów-pacjentów jakkolwiek tego nie nazwać. 
Czy macie pojęcie ile godzin! Potrafimy przegadać –o wszystkim-o życiu, pracy, pogodzie ,przyjaźni, o działalności  w ,,aloesie”, o seksie ,miłości, ot rudzie dnia codziennego .Takie osoby które bezinteresownie dzwonią lub piszą i pytają jak Ci mija dzień ?Mąż ,rodzina jak najbardziej .
Mąż cały tydzień jest za granicą w związku z tym tak naprawdę mamy tylko weekendy dla siebie . Czasem można się pogubić w tej rutynie ale ważne aby mimo wszystko być ciągle razem. Nauczyć się żyć jakby na nowo –mąż za granicą ,córka już się wyprowadziła ale w tym wszystkim  warto zachować równowagę. Na początku było mi bardzo ciężko i być może moja frustracja odbijała się na najbliższych, nie umiałam sobie poukładać  tego wszystkiego .
Teraz –ten przełomowy rok dał mi siłę i motywację do działania i kolejnych wyzwań. Zaczynam sięgać po rzeczy ,które mnie interesowały od zawsze i realizować swoje pasje. Dało mi to  podjęcie współpracy z Forever ( a przede wszystkim ludzie ,których tu spotkałam),otworzyło oczy  i pokazało, że ja też mogę a co najważniejsze chcę. .Osoby mi najbliższe mają ogromną wiedzę  i dają taką ilość ciepła ,motywacji do działania ,służą pomocą w rozwiązywaniu problemów ,wspierają działania. Czy macie takie osoby wokół siebie ,które bezwarunkowo w Was zainwestują swój czas  i przyjaźń?
Jeśli  jesteś kobietą ,która trochę się pogubiła i szuka swojej drogi…niekoniecznie musi to być Forever –może te kilka zdań napisanych pokaże ,że życie się nie kończy na 50-tce,że marzenia należy spełniać, że Ty możesz -tylko trzeba tego zapalnika odpalającego lont. Jesteśmy sumą doświadczeń a tylko od nas zależy co z tą wiedzą zrobimy. Miłej słonecznej niedzieli.


1 komentarz:

  1. Ci którzy nas nie lubią, najczęściej albo nas nie rozumieją, albo się nas boją. Nie ma sensu przejmować się ich rozterkami. Lepiej skupić się na bliskich, przyjaciołach i sobie. Będziemy zdrowsi psychicznie. Takie jest moje odczucie... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń